Statuetka

 

Przedstawiamy Wam kryształową statuetkę, która jest nagrodą główną przyznawaną w naszym konkursie

Wysokość 350 mm

Na podstawię umieszczona jest nazwa konkursu (napis może różnić się od widocznego)

„Osobowość Polonijna Roku im. Edyty Felsztyńskiej” 
Statuetka wykonana jest z kryształu  na kamiennej podstawie i przedstawia nasz glob osadzony podobnie jak diament, symbolizujący obecność nas Polaków na całej kuli ziemskiej. Nie chcemy przypisywać jej jednoznacznego wymiaru ale pragniemy przybliżyć Wam symbolikę  w ogólnym rozumowaniu i idei jaką kierowaliśmy się przy jej wyborze do tej nagrody. Kryształ jak mówi sama nazwa jest symbolem czystości i przejrzystości. Działa oczyszczająco na nasz umysł i ciało przyciągając moc światła i dobrą energię. Występuje w naturze w postaci sześciobocznych słupów i jego złoża można znaleźć na całym świecie.
Kryształy utożsamiane są z pozytywną troską o innych ludzi. Wykonuje się z nich również amulety ochronne chroniące swoich użytkowników przed rzucanymi  złymi urokami stąd kryształowe kule w magii i jasnowidzów. Są używane często w jubilerstwie dlatego globus przypomina szlachetną oprawę diamentu na wywyższeniu… „swoją magiczną moc rozsiewa wszędzie gdzie tylko się znajdzie i jest doskonałym nośnikiem światła, w którym zawarte są wszystkie barwy tęczy…” Wnosi jasność i czystość w umysł i duszę ładując nas stale nową energią. Pogłębia naszą mądrość i intuicję napełniając nas świeżą mocą swojej energii. Przechodząc do podstawy statuetki  z kamienia odnajdujemy tu symbol trwałości, i solidności. Kamień jako budulec w procesie rozwoju cywilizacji poprzez wieki pełnił i pełni bardzo ważną rolę oraz jest podstawą w tej symbolice. Sam w sobie ma bardzo wieloznaczną wymowę. Kamień to też twardość i ciężar jaki spoczywa na nas i czasem przechodzi w symbol przeszkody a nawet ukamieniowania… Kamień to element żywiołu ziemi. Bywa przedmiotem posiadania, podziwu,  zachwytu, bojaźni i wiary a nawet posiada magiczną moc…
Kamień to skała. Od epoki kamienia łupanego kamienie to doskonalenie człowieka, dążenie do doskonałości. Zatem ten kamień u podstawy jest elementem naszego rozwoju, budowy i dążenia do przekształcania człowieka na lepsze. Wszyscy jesteśmy takim surowym kamieniem… Taką statuetką i poprzez taką symbolikę chcemy wyróżnić naszych zwycięzców nagradzając ich pracę oraz ich działalność na rzecz nas rodaków, rozproszonych po całym świecie.
Życzymy  Wam takich ociosanych, wygładzonych i oszlifowanych kamieni diamentowych. Przekujcie je w wielkie sukcesy szlifując siebie i bądźmy takimi brylantami dla siebie. Poprzez nasze szlachetne działanie służmy innym. Bądźmy tą dobrą energią bowiem wzajemna życzliwość, ciepło i dobro są bezcenne. Czytajmy ten przekaz z głębokim zrozumieniem jego przenośni i jego symboli zawartych w tej statuetce.
Na koniec tej głębokiej analizy pragniemy zadedykować Wam wiersz naszej noblistki  – Wisławy Szymborskiej – „Rozmowa z kamieniem”
Pu­kam do drzwi ka­mie­nia.
– To ja, wpuść mnie.
Chcę wejść do two­je­go wnę­trza,
Ro­zej­rzeć się do­ko­ła,
Na­brać cie­bie jak tchu.

– Odejdź – mówi ka­mień –
je­stem szczel­nie za­mknię­ty.
Na­wet roz­bi­te na czę­ści
Bę­dzie­my szczel­nie za­mknię­te.
Na­wet star­te na pia­sek
Nie wpu­ści­my ni­ko­go.

Pu­kam do drzwi ka­mie­nia.
– To ja, wpuść mnie.
przy­cho­dzę z cie­ka­wo­ści czy­stej.
Życie jest dla niej je­dy­na oka­zją.
Za­mie­rzam przejść się po two­im pla­cu,
A po­tem jesz­cze zwie­dzić liść i kro­plę wody.
Nie­wie­le cza­su na to wszyst­ko mam.
Moja śmier­tel­ność po­win­na cię wzru­szyć.

– Je­stem z ka­mie­nia – mówi ka­mień –
i z ko­niecz­no­ści mu­szę za­cho­wać po­wa­gę.
Odejdź stąd.
Nie mam mię­śni śmie­chu.

Pu­kam do drzwi ka­mie­nia.
– To ja, wpuść mnie.
Sły­sza­łam, że są w to­bie wiel­kie pu­ste sale,
Nie oglą­da­ne, pięk­ne nada­rem­nie,
Głu­che, bez echa czy­ich­kol­wiek kro­ków.
Przy­znaj, że sam nie­du­żo o tym wiesz.

– wiel­kie i pu­ste sale – mówi ka­mień-
ale w nich miej­sca nie ma.
Pięk­ne, być może, ale poza gu­stem
Two­ich ubo­gich zmy­słów.
Mo­żesz mnie po­znać, nie za­znasz mnie ni­g­dy.
Całą po­wierzch­nią zwra­cam się ku to­bie,
A ca­łym wnę­trzem leżę od­wró­co­ny.

Pu­kam do drzwi ka­mie­nia.
– To ja, wpuść mnie.
Nie szu­kam w to­bie przy­tuł­ku na wiecz­ność.
Nie je­stem nie­szczę­śli­wa.
Nie je­stem bez­dom­na.
Mój świat jest wart po­wro­tu.
Wej­dę i wyj­dę z pu­sty­mi rę­ka­mi.
A na do­wód, że by­łam praw­dzi­wie obec­na,
Nie przed­sta­wię ni­cze­go prócz słów,
Któ­rym nikt nie da wia­ry.

– nie wej­dziesz – mówi ka­mień –
brak ci zmy­słu udzia­łu.
Żaden zmysł nie za­stą­pi ci zmy­słu udzia­łu.
Na­wet wzrok wy­ostrzo­ny aż do wszech­wi­dze­nia
Nie przy­da ci się na nic bez zmy­słu udzia­łu.
Nie wej­dziesz, masz za­le­d­wie za­mysł tego zmy­słu,
Le­d­wie jego za­wią­zek, wy­obraź­nię.

Pu­kam do drzwi ka­mie­nia.
– To ja, wpuść mnie.
Nie mogę cze­kać dwóch ty­się­cy wie­ków
Na wej­ście pod twój dach.

– Je­że­li mi nie wie­rzysz – mówi ka­mień –
zwróć się do li­ścia, po­wie to, co ja.
Do kro­pli wody, po­wie to, co liść.
Na ko­niec spy­taj wło­sa z wła­snej gło­wy.
Śmiech mnie roz­pie­ra, śmiech, ol­brzy­mi śmiech,
Któ­rym śmiać się nie umiem.

Pu­kam do drzwi ka­mie­nia.
– To ja, wpuść mnie.

– Nie mam drzwi – mówi ka­mień.